Chaos i zniszczenie a może odrodzenie?

Znowu to zrobiłam….

W tym roku przeprowadzilam sie poraz 3 zależy jak liczyć moze 4. Tylko w tym roku a jest Listopad.

Wiem ze jak zawsze impulsywnie. Wiem ze jak zawsze na ostatnią chwilę. Wiem ze jak zawsze pakuje sie w dodatkowe zajecie bo trzeba pomalować to mieszkanie ale… okazja. Nie bylam pewna, bałam sie kolejnej zmiany tak samo jak pozostania w tym wynajmowanym pokoju. Zmiany hmm przeciez ciagle jakieś sa. W zeszłym tygodniu impulsywnie pojechalam po samochod. Tak to ja.

I teraz siedzie na kanapie w chaosie. Ściany pomalowane częściowo bo wałek sie popsuł. Wszystko do czyszczenia. Dookoła wszystko na starcie, bo wszystko musialam przywieźć z pokoju. Chociaż tym razem mialam mniej rzeczy niz ostatnim razem jak wyprowadzalam sie z mieszkania. Teraz znosiłam rzeczy 50 schodków a potem wnosiłem 43. 7 mniej. Ale chociaż jest cisza…

Cisza przyjemna rzecz choc chaosie dookola. Ty mam balkon widok na teren zielony własną kuchnie i łazienkę. Piękne rzeczy. Tam gdzie wynajmowałam pokoj byyly nas 3 doszła jeszcze jedna osoba i zrobiło sie ciasno. Dla mnie juz za ciasno i zaczynałam sie dusić. Zaczęła sie robic kolejka jeszcze większą do pralki, do prysznica. A hałas… juz przyzwyczaiłam sie do tego hałasu. W bramie codziennie menele czasem wbijali na klatkę. W sobotę głośna muzyka cala noc. Pod oknem bar 24/7 i zawsze ktos był. Awantury pijackie itd a tu jestem druga noc. I cisza… wczoraj przywitała mnie muzyka. Nie pijacka awantura ale muzyka przez ścianę przyjemna wyciszona rock.

i ja znowu to zrobilam. Wczoraj myłam ściany, dzis gruntowalam i trochę pomalowałam. Ale znowu wzięłam cos co wymaga pracy. Ale wiem ze potrzebowałam tego. Potrzebowałam tego by moja glowa byla zajęta. Inaczej tęsknię do ludzi. Inaczej zbyt dużo analizuję I wpadam w stany lękowe. I wiem ze taka juz jestem. Jestem żywiołem i znów zmienilam krajobraz.

I nikt nie wie o mojej nowej przeprowadzce. Nie chcę nikogo słuchać. Nie chcę sluchac jęczenia ludzi którzy tego nie rozumieją. Którzy mnie nie rozumieja. Jestem sama I uczę sie żyć sama ze soba. Czasem tęsknię za ludzmi za bliskością. Ale potem przypominam sobie ze to co bylo nie bylo dla mnie dobre. Zakładało kajdany, ograniczało a dopóki nie poukładam sama siebie musze zostać sama. Jeszcze trochę.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry